niedziela, 19 stycznia 2020

Noworocznie.


Jestem trochę spóźniona bo nowy rok zaczął się trzy tygodnie temu, a ja dopiero teraz cokolwiek napiszę o ubiegłym. A był on dobry.

Zacznijmy od małego rachunku sumienia dotyczącego moich zeszłorocznych postanowień. Tak, też je robię i tak, też rzadko kiedy je dotrzymuję. Próbuję przez pierwszy miesiąc, a potem sobie odpuszczam.
Ale od początku.
W zeszłym roku chciałam zrobić nowy tatuaż. Udało się. Spędziłam na "leżance" koło 10 godzin, prawie płakałam z bólu choć na początku zapewniałam, że skądże, wcale mnie nie boli, byłam nawet w stanie skupić się na książce i przeczytać ją prawie całą. Ale te ostatnie godziny to był koszmar. Dosłownie. Ale było warto. Może w tym roku to powtórzę. Mam w głowie kilka wzorów, które idealnie mnie opisują i bardzo chciałabym mieć je na skórze. W dodatku znalazłam swoje najulubieńsze studio tatuażu więc nic tylko się dziarać.

Po drugie: pić więcej wody. Cóż, każdego pierwszego dnia stycznia to sobie obiecuję i nic z tego nie wychodzi. Nie lubię wody i już. Wydaje mi się, że nie potrzebuję tyle płynów co normalny człowiek, ale wiem, że może moja psychika nie potrzebuje, ale mój organizm na pewno tak. Postaram się lepiej w tym roku (kogo ja oszukuję?).

Zacząć chodzić na siłownię - było moim kolejnym postanowieniem. I owszem, byłam na tej siłowni. Całe trzy razy, po czym stwierdziłam, że kto jak kto, ale ja na siłowni to jak... w sumie nie wiem co, ale kompletnie tam nie pasuję i nie sprawia mi to choćby najmniejszej radości. I znów - wiem, że mój organizm tego zapewne potrzebuje,  ale nie jestem taką masohistką, żeby sama siebie torturować. Więc siłownia... nie, no po prostu nie.

Odwiedzić nowy kraj. Udało się zaliczyć nawet trzy - Hiszpanię, Belgię i Szkocję.
Barcelona była moim marzeniem odkąd tylko obejrzałam Vicky Cristina Barcelona kilka lat temu. Zachwyciłam się scenerią, atmosferą i wiedziałam, że muszę tam kiedyś być. Byłam i absolutnie się zakochałam. Cudowna architektura, dobre jedzenie, ciepełko, piękno, piękno, piękno. Barcelona ma w sobie coś, co sprawia, że chcę tam wrócić jeszcze kilka razy, przejść się wąskimi uliczkami i wypić puchar sangrii w lokalnym barze, siedzieć i po prostu nic nie robić. I te nic nie robienie będzie takie dobre, że naładuje mi baterie na długi czas.
Belgia - cóż... ma na pewno swój urok, który można dostrzec, jeśli pobędzie się tam chwilę dłużej niż dwa dni. Miałam okazję odwiedzić Antwerpię, która jednak mnie nie zachwyciła. A szkoda, bo miałam wobec niej naprawdę duże oczekiwania. Ale może następnym razem - jeśli takowy będzie - spodoba mi się bardziej.
Edynburg, tak jak i Barcelona był moim marzeniem od kilku lat. Dlatego, jak tylko znaleźliśmy z Małżem tanie bilety, nie wahaliśmy się zbyt długo i po prostu zdecydowaliśmy się lecieć. I myślę, że znalazłam kolejne swoje miejsce na ziemi, do którego będę chciała wracać. Chciałabym zobaczyć każdy, choćby najmniejszy kawałek Szkocji bo zakochałam się w niej totalnie, w tej architekturze, kolorach i po prostu wyniosłej atmosferze, zapachu historii, którym to Edynburg wręcz emanował.

Chciałam się też mniej przejmować pracą, domem i przyszłością, która momentami bardzo mnie przeraża, chociaż wiem, że wszystko zmierza w bardzo dobrym kierunku, takim, który sobie w głowie dokładnie zaplanowałam. Chciałam się otworzyć na ludzi trochę bardziej i całkiem mi się to udawało - jak na introwertyka - przeżyłam mnóstwo wspaniałych dni dzięki temu, że kazałam sobie wyjść ze swojej bardzo malutkiej strefy komfortu (która ograniczała się do łóżka i kolejnej książki do przeczytania). Chciałam przeczytać dużo książek i tak też się stało. Chciałam wiele więcej i wiele więcej się udało.
Co z tym rokiem? Cóż... Nie mam wobec niego żadnych oczekiwań bo wiem z doświadczenia, że im mniej oczekuję i planuję tym więcej i lepiej się dzieje. I wiem też, że co by się nie działo to jakoś sobie poradzę, że mam wokół siebie dobrych ludzi, których każdy powinien mieć, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych, choć wiele z nich się taka na początku wydaje.


Wiem na pewno, że będzie dobrze. Po prostu. I nic więcej wiedzieć nie muszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Kredka pisze. , Blogger